Kamień

W Milanówku na tzw "KACZYCH DOŁACH" znajduje się wielki głaz narzutowy.

KACZE DOŁY, jak zapewne wszyscy mieszkańcy Milanówka wiedzą, są zlokalizowane na granicy miasta, około 350m na północny wschód od kładki dla pieszych tuż przy torach kolejowych.

Głaz w latch siedemdziesiątych stał się punktem zainteresowania władz miasta Milanówka, które postanowiły opisany głas przewieźć do centrum miasta, odpowiednio wyeksponować i nadać mu status pomnika przyrody. W tym czasie, na terenie miasta dokonano inwentaryzacji drzew, uznając wiele z milanowskich dębów pomnikami przyrody chronionymi prawem. Akcja miłośników przyrody doprowadziła do uznania w skali całego kraju za pomniki przyrody ponad 5 tys pojedyńczych drzew i około 550 głazów narzutowych.

Głaz z KACZYCH DOŁÓW nie doczekał się ochrony prawnej.

Któregoś pięknego dnia na KACZE DOŁY wjechał dzwig, który niestety głazu nie dzwignął. Historia stała się dość głośna i dwóch obserwatorów, nieudanej próby transportu głazu, postanowiło go wysadzić (!!!) W pierwszej próbie wysadzenia głaz nie poddał się. Pozostał niewielki ślad, nie większy od uderzenia 5 kg młotem. Młodzi chemicy nie połączyli swoich sił lecz rywalizowali między sobą. Poszli o zakład, kto pierwszy wysadzi ten głaz. Dłuższy czas próby z substancjami wybuchowymi prowadzone były w skali laboratoryjnej. Jedna z substancji zsyntetyzowana w niewielkiej ilości spowodowała znaczne zniszczenie w domowej kotłowni. Od tej chwili chemicy działali już razem. Postanowili zakończyć etap laboratoryjny i przejść do skali półtechnicznej z produkcją tej jednej, wybranej substancji wybuchowej. Podczas transportu, z Warszawy do Milanówka, kilku litrów kwasu azotowego w kabinie kierowcy, samochód uległ wypadkowi, jedna półlitrowa butelka rozbiła się o podsufitkę samochodu...

Zmagania z głazem zostały okupione utratą wzroku i rozległymi poparzeniami ciała wywołanymi dymiącym kwasem azotowym, który miał posłużyć jako składnik mieszaniny nitrującej...

Głaz z KACZYCH DOŁÓW zyskał legendę.

Zachowajmy ten głaz przed zniszczeniem i zapomnieniem.

W zamierzchłych czasach do ochrony wielu pomników przyrody przyczynił się kościół. Ludzie przywiązują olbrzymią wagę do przedmiotów związanych z obrzędem kościelnym. Tym sposobem na cele budowlane nie zostały przerobione liczne głazy narzutowe. Jako przykład niech posłużą dwa KAMIENIE ŚWIĘTEGO WOJCIECHA.

Z obydwoma kamieniami wiążą się legendy o podróżach Świętego Wojciecha. Na jednym z kamieni w Strzelnie znajduje się podłużna bruzda, którą wierni uznali za ślad koła wozu, którym podróżował wielki apostoł. Drugi w pobliżu Budziejewa posłużył Św.Wojciechowi za miejsce, z którego przemawiał do ludu podczas swej podróży, podjętej w celu nawracania pogańskich Prusaków.

Na wielu głazach lud odnalazł "stopki" - płaskie wyżłobienia w kształcie stopy ludzkiej, które w wierzeniach ludzi przedstawiano jako odciski nogi Matki Boskiej, powstałe podczas Jej ziemskich objawień. Tym sposobem ocalono wiele głazów nazwanych najczęściej imieniem Świętej Jadwigi np: w Jedlcach.

Kształt głazów również zadecydował o ich ochronie; jeden z głazów w pobliżu Atanazynu, przypominający karetę, nazwany DIABELSKIM WOZEM powiązany został z czarnoksiężnikiem Twardowskim, inny pod Margoninem w kształcie chaty - uchodził w podaniach za karczmę zamienioną w kamień z przyczyny występnego życia w niej goszczących.

Głaz będący symbolem przeszłości, mógłby przybrać formę kapliczki lub poprzez umieszczenie na nim odpowiedniej tablicy czy rzeźby uczciłby pamięć osób lub wydarzeń historycznych związanych z Milanówkiem.

Zadbajmy o polodowcowy głaz z KACZYCH DOŁÓW!

"MOJE MIASTECZKO" nakład 2600 egz


Powrót do tekstów
Powrót na stronę główną